| Karol Wojtyła w anegdotach - I | |
Egzaminator. Kiedyś
pociąg, którym jechał wykładowca KUL, ksiądz Karol
Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci
- wobec braku egzaminatora - rozeszli się. Pozostał
tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły - nie
chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał
się z pożyczonych notatek. Po dwóch godzinach wpadł
niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła.
Ksiądz student, ucieszony, że nie będzie sam zdawał,
zapytał: |
Wikary z Niegowici Po powrocie
z zagranicy, w roku 1948 młody ksiądz doktor został
skierowany do pracy w wiejskiej parafii Niegowić. Pisze
Tadeusz Kudliński, teatrolog, przyjaciel Karola z
czasów okupacji: Po dwu latach nieobecności w kraju
powrócił ksiądz Wojtyła i zjawił się u mnie - już
z piętnem wielkoświatowego obycia. Zapytałem gościa o
pełnioną przez niego aktualnie funkcję, sądząc, że
będzie rangi kurialnej wobec dotychczasowych
preferencji. |
Wizytator. W trakcie jednej z
wizytacji parafialnych biskupa Wojtyłę witał mały
chłopiec, który mówił tak cicho, że biskup poprosił
go, by postarał się mówić nieco głośniej, bo nic
nie słyszy. Wtedy chłopak krzyknął gromkim głosem:
"Jak nie słyszysz, to się nachyl!". |
Wikary. Opowiada Tadeusz
Kudliński: Zastałem go na stanowisku wikarego w
kościele Najświętszej Marii Panny. Proboszczem -
infułatem w tej "katedrze mieszczańskiej"
był ksiądz Ferdynand Machay. Tenże opowiadał mi, że
jego nowy wikary zyskał sobie niezwykłą popularność
wśród parafian. |
Dzielił się z biedakami... W sierpniu 1944 roku, ze względów bezpieczeństwa, wszyscy klerycy tajnego seminarium zamieszkali w pałacu arcybiskupim. Mówi ksiądz Franciszek Konieczny, wówczas jeden z kleryków: Patrzyliśmy codziennie na kolejki biedaków gromadzących się przed poczekalnią u pana Franciszka, chcących uzyskać pozwolenie na "posłuchanie" u księcia metropolity. Po jakimś czasie zaczęła się też gromadzić "bieda krakowska" pod drzwiami naszego mieszkania - konkretnie domagano się przywołania księdza Wojtyły. Pamiętam, jak zapukał do naszego pokoju mężczyzna i poprosił o przywołanie księdza Karola. Ten podszedł do proszącego, rozmawiał z nim na korytarzu. Wraca do siebie. Schyla się i z walizeczki, znajdującej się pod łóżkiem, zabiera sweter, kryjąc go pod sutanną. Wychodzi i zaraz wraca, już bez widocznego poprzednio "uwypuklenia". Oddał biedakowi swój nowiutki sweter, który dopiero wczoraj otrzymał od pana Kotlarczyka. Sam marzł i dygotał z zimna. Nie wiem, skąd brał i czym obdzielał. Ale często przychodzili ludzie i pytali o niego. Dzielił się z biedakami, czym mógł. |
Gęś Kiedy młody ksiądz Wojtyła przechodził z Niegowici na nową posadę wikariusza do parafii św. Floriana w Krakowie, proboszcz oraz gospodyni poradzili, aby zabrał ze sobą tłustą gęś jako prezent dla tamtejszych duszpasterzy. Przy panujących w latach pięćdziesiątych trudnościach aprowizacyjnych suty obiad miał być dobrym wstępem do współpracy. Kiedy ksiądz Wojtyła opuszczał Niegowić, jego skromny dorobek, na który składała się jedna walizka, kilka kartonów z książkami i pierzyna, oraz wspomniana gęś, załadowano na furę, powożoną przez gospodynię. W czasie podróży gęś zachowywała się spokojnie. Kiedy jednak koń zatrzymał się przed plebanią św. Floriana, ptak zaczął się szamotać co sił i gęgać wniebogłosy. Zdjęto z wozu bagaż, a coraz bardziej rozwrzeszczaną gęś sam ksiądz Wojtyła wziął na ręce. I oto bezwstydne stworzenie pobrudziło młodemu profesorowi sutannę od góry do dołu. Ksiądz Wojtyła zafrasował się mocno, miał bowiem tylko jedną sutannę. Gospodyni zawołała na to wesoło: "Księże Karolu, to jest bardzo dobry omen! Zobaczy ksiądz, że w Krakowie spotka go wielkie szczęście!". |
Duszpasterz akademicki W krakowskiej parafii
św. Floriana narodziło się niekonwencjonalne
duszpasterstwo akademickie prowadzone przez księdza
Wojtyłę, którego studenci nazywali Wujkiem. |
Czerwone skarpetki... dla Karola Kardynała Wojtyły W 1967 roku arcybiskup
metropolita krakowski został mianowany kardynałem. W
drodze do Rzymu arcybiskupowi Wojtyle towarzyszył
wówczas ksiądz Tadeusz Pieronek. Wspomina on, że -
kiedy jechali już samochodem do Watykanu - Wojtyła,
ubrany w strój kardynalski, przypomniał sobie nagle,
iż nie ma... czerwonych skarpetek. Zatrzymali się przy
sklepie oferującym "wszystko dla księży",
ale tu czerwonych skarpetek nie było; zostały wykupione
- najprawdopodobniej przez innych kardynałów. Pieronek
pytał o nie jeszcze w dwóch innych sklepach.
Bezskutecznie... |
Uratował duszę dziecka Do młodego księdza
Wojtyły przyszła pani Jachowiczowa z Dąbrowy.
Słyszała o nim wiele dobrego. Prosiła o chrzest dla
kilkuletniego chłopca, wyznając w sekrecie, że jest to
dziecko żydowskie. Matka chłopca, która zginęła w
getcie krakowskim, przyniosła go do Jachowiczów, gdy
miał trzy latka, i błagała, żeby ratowali dziecko.
Obiecali to uczynić i ukrywali chłopca. Teraz, kiedy
wojna się skończyła, uznali, że należy go ochrzcić. |
Przed konklawe Parafia w Białej była ostatnią, którą kardynał Wojtyła wizytował tuż przed konklawe. Wspomina tamtejszy proboszcz, ksiądz Józef Sanak. "Po wyborze odwiedzili mnie kiedyś Amerykanie, którzy dowiedzieli się, że z tej parafii przyszły Papież pojechał na konklawe. Koniecznie chcieli sfotografować się na tapczanie, na którym spał (stoi u mnie zresztą do dziś). Żartowałem, że będę pobierał za to opłaty. Papież też się śmiał, kiedy mu to opowiedziałem. Kilka lat później, podczas modlitwy "Anioł Pański", staliśmy na placu św. Piotra z wielkim transparentem: "Parafia opatrzności Bożej w Białej pozdrawia". Papież nas zauważył, pozdrowił i dodał: Przez was bym się spóźnił na konklawe. |
Pensja Jana Pawła II ... Uczeń Karola Wojtyły, obecnie rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ksiądz profesor Andrzej Szostek, wspomina, że obecny papież, odkąd został biskupem nie pobierał pensji na KUL-u, ale dzielił ją na stypendia dla studentów. Pobory za miesiące wakacyjne zostawiał do dyspozycji Katedry Etyki. "Jakież było moje zdziwienie, gdy znalazłem nazwisko Wojtyły na liście płac, zawczasu widać przygotowanej, jeszcze w listopadzie 1978 roku. Podwyżki za awans na Stolicę Piotrową wprawdzie nie było, ale studenci i tak się cieszyli, bo na papieską pensję już nie liczyli". |
Prowiant... kiełbasa Na kajakach byłem kilkakrotnie, były to wspaniałe wakacje, obfitujące w przeżycia, których nie zapomnę. Najbardziej pamiętam ostatnie chwile oczekiwania na przyjazd Wujka, niezwykłe napięcie ostatnich godzin przed pojawieniem się samochodu, prowadzonego przez pana Muchę. Pamiętam ten raz, kiedy podczas wypakowywania Wujkowego bagażu okazało się, że spora ilość kiełbasy, w którą zaopatrzyły Go siostry, nie dotrwała w świeżości. Następnym razem siostry zawinęły kiełbasę w liście (pokrzywy?), które pomogły jej zachować "jadalność". |
Datek na mieszkanie Szukałyśmy wszędzie pieniędzy na mieszkanie kwaterunkowe. Poszłam po ratunek na Kanoniczną do Wujka, który bardzo się przejął, ale powiedział: "Marysiu, nie mam pieniędzy. "Przyjdź jutro". Gdy przyszłam następnego dnia, Wujek z kieszeni sutanny wydłubał pieniądze (chyba gdzieś pożyczone) i zatroskanym głosem powiedział: "Żeby was tylko Marysiu, nie oszukali. Żeby was nie oszukali" i pobłogosławił mnie. |
Bal dla akademiczek W ostatnią sobotę karnawału 1952 roku, odbył się w internacie sióstr nazaretanek przy ul. Warszawskiej 13, bal dla akademiczek. Do tradycyjnego poloneza, którym schodziliśmy do refektarza na kolację, dla jednej dziewczyny zabrakło pary. Wtedy Wujek (w sutannie!) podał jej dłoń i zeszli krokiem poloneza do podziemia, gdzie mieścił się refektarz. |
Tylko Karol Wojtyła mógłby... Francuski kardynał Paul Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, przyniósł na początku tego roku Ojcu Świętemu nowe wydanie "Wielkiego słownika religii". Jest tam również hasło poświęcone filozofii Karola Wojtyły. Francuski kardynał powiedział: "Ojcze Święty, to bardzo niebezpieczne dla kardynała odpowiadać za publikację, w której jest hasło Wojtyła". Jan Paweł II spojrzał na kardynała i powiedział uspokajająco: "Tylko Karol Wojtyła mógłby". |
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości Pierwszej wizycie Papieża w RFN towarzyszyła fatalna, deszczowa pogoda. Ojciec Święty nawiązał do tego faktu w wysłanym z Watykanu telegramie do kardynała Josepha Höffnera, przewodniczącego Niemieckiej Konferencji Biskupów. Zacytował w nim następujący fragment "Pieśni nad pieśniami": "Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości". |
Otyły biskup Ojciec Święty zauważył, że jeden z biskupów przytył od ostatniego z nim spotkania. "Czy twoja diecezja powiększa się?" - zapytał Papież. "Tak, powiększają się parafie" - odparł hierarcha. "Podobnie jak biskup" - ocenił Papież. |
|