

GAZETKA SZKOLNA
ZESPOŁU SZKÓŁ
SPECJALNYCH NR 5
W DĄBROWIE GÓRNICZEJ

W A L E N T Y N K I
To święto zakochanych, kochanych, kochających,
podkochujących się, kochliwych...
Początki
walentynek sięgają średniowiecza, a wywodzą się z Anglii. Jego patron, czyli
św. Walenty, był biskupem rzymskim, który miał moc uzdrawiania chorych. W
Polsce przodkiem tego święta były „Kupały. W tym czasie panny na wydaniu, aby
zwrócić uwagę kawalerów stosowały magiczne sposoby, np. wrzucały im do herbaty
kostkę cukru, którą wcześniej przez 9 dni nosiły pod pachą.
Walentynki
szczególnie sprzyjają nieszczęśliwie zakochanym lub niefortunnie zakochanym,
którym brakuje odwagi lub nie potrafią wyznać swoich uczuć. W Polsce obchodzone
są od kilku lat. Obchodzi je każdy bez względu na to, ile ma lat i jakiej jest
płci. Walentynkowe wyznanie można ukradkiem włożyć do kieszeni, wsunąć do
skrzynki na listy lub wysłać pocztą.
Opracowała: Joasia Nocoń
WALENTYNKOWA
SZANSA, NIE TYLKO DLA NIEŚMIAŁYCH!!!
Dzień św. Walentego jest najbardziej romantycznym
dniem w całym roku. W tym dniu można powiedzieć ukochanej osobie o swoim
uczuciu. Jeżeli nie mamy na tyle odwagi żeby to zrobić osobiście, możemy wysłać
kartkę z życzeniami, wierszem lub rysunkiem. Może to być pierwszy krok” waszej
znajomości. Kartki walentynkowe w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii
stały się już tradycją. W Polsce są coraz bardziej popularne.
Właściwie, to taką WALENTYNKĘ można
przesłać każdemu, kogo darzy się sympatią. Nie musi wcale wyrażać tego najgłębszego
uczucia. Można ją również odczytać jako słowa : DOBRZE, ŻE JESTEŚ lub BARDZO
CIĘ LUBIĘ.
To naprawdę miło dostać WALENTYNKĘ!!! Nie
zapominajcie więc o tych, których lubicie. Na pewno zasługują na takie
wyróżnienie. Ale pamiętajcie o nich nie tylko z okazji Walentynek!!!
Joasia Nocoń
O G Ł O S Z E N I E !!!
Zbliżają się WALENTYNKI. Macie wyjątkową okazję złożyć życzenia walentynkowe za pośrednictwem naszej gazetki.
Jeśli ktoś chce takie życzenia przekazać swojej koleżance, koledze, a może nauczycielowi lub komuś z pracowników naszej szkoły, serdecznie zapraszamy!
Tekst życzeń (czytelnie napisany na kartce) prosimy wrzucać do skrzynki „WALENTYNKOWEJ POCZTY SZKOLNEGO MISZ MASZU” w bibliotece szkolnej. Termin upływa 31 stycznia.
BIAŁY GOŹDZIK
Było gorąco,
promienie słoneczne grzały jak nigdy. Nikt nie przypuszczał, że w tym skwarze
mogło się coś wydarzyć a jednak, coś co nazywamy miłością. Aneta, jak co dzień
rozpoczęła swój pracowity dzień. Musiała jednak się spieszyć by zdążyć na
spotkanie, na godzinę 19.00. Chłopak, którego kochała miał na imię Krzysiek.
Krzysiek już na nią czekał, powitali się jak zwykle gorącym pocałunkiem. W
pewnej chwili Krzysiek wyszeptał nieśmiało:
-
Wiesz
Anetko, ja Cię kocham.
-
Ja
- powiedziała Anetka głosem nie
budzącym zachwytu - Ciebie też.
-
Moja
najdroższa! Jesteś tylko moja - powtarzał
Krzysiek.
To
było piękne. Aneta jednak zauważyła, że Krzysiek od pewnego czasu jej unika. To
spotkanie prawie na nim wymusiła. Wiedziała, że robi z niej idiotkę, spojrzała
na niego, była godzina 21.00.O tej porze miała być w domu, bo tak obiecała
rodzicom. Pożegnała Krzyśka zła, że nie mogła nawiązać rozmowy na temat
rozstania.
Któregoś
dnia spotkała go na ulicy
-
Cześć
- powiedziała.
-
Krzysiek, mam Ci coś do powiedzenia.
Mówiła to ze smutną miną.
-
Chodzi
o spotkanie? - spytał Krzysiek
-
Niestety
nie.
-
O
co Ci chodzi?
-
Dobrze
wiesz, lubię Cię, kocham. Chcę abyś był szczęśliwy, zniszczysz siebie i swoich
przyjaciół.
Lecz Krzysiek nie mógł zrozumieć ,
nigdy nie rozumiał zdań, które zawierały głęboką treść. Z pięknych oczu Anety
polały się łzy rozpaczy.
-
Przepraszam
Cię Krzysiek, ale inaczej nie mogłam.
On jej nie kochał, choć była piękną
dziewczyną, pomagała wszystkim jak umiała. Była dobrym człowiekiem. Z Krzyśkiem
była szczęśliwa, na propozycję wspólnego pójścia do kina uśmiechała się i skutecznie
mówiła "Nie dziękuję".
Pytaliśmy:
-
Anetko
co się stało?
W
końcu opowiedziała nam wszystko. Po raz pierwszy widzieliśmy jej łzy.
Wracaliśmy z dyskoteki, poszliśmy do niej, jej rodziców nie było w domu. Anetka
po wejściu do mieszkania, położyła się na łóżku, chwyciła się za serce i
zaczęła płakać. Zawiadomiliśmy pogotowie. Kiedy zbadał ją lekarz zapytaliśmy go
:
-
Proszę
pana czy to coś poważnego?
-
Przykro
mi, ale dla niej nie ma już ratunku - odpowiedział
lekarz.
Gdy
w końcu się obudziła, jej pierwszym
słowem było "Krzysiek".
-
Wiesz Aniu gdy będziesz miała 20 lat, to
powiesz Krzyśkowi, aby położył mi na grób "biały samotny goździk". W
moim notesie są zdjęcia moich przyjaciół, włóż mi je do trumny. Żegnajcie
kochani, żegnajcie. Szkoda, że nie mogę pożegnać się z Krzyśkiem. Czuję, że w
tej chwili on jest z inną dziewczyną. Żegnaj Krzysiu - nie dokończyła:
zmarła.
Pojechałam
do domu z bólem serca. Po południu spotkałam Krzyśka
- Cześć!
Dokąd idziesz? -zapytałam.
- Do
kolegi - odpowiedział.
-
Masz
pozdrowienia od Anety.
-
Dziękuję,
pozdrów ją ode mnie.
-
Za
późno na to wpadłeś. Trzeba było wcześniej, może by tak nie cierpiała.
-
Co
się stało? Zachorowała? - zapytał.
Mówiłam we łzach.
- Cieszyłaby
się z pozdrowień. To ty ją zabiłeś. Nie pozwoliłeś jej żyć, zrobiłeś to, aby
cierpiała. Poszedłeś do innej dziewczyny, pozostawiłeś jej tylko boleść i
wspomnienia.
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że ona...
Poruszył głową. Wiesz ja ją kocham!!!
- krzyczał, a z oczu płynęły mu łzy.
Zerwał się jak
szalony i wbiegł do mieszkania Anety. W pokoju w trumnie leżała Aneta w białej
przecudnej sukni. Teraz patrząc na nią zrozumiał jak bardzo ją kochał. Stanął
nad nią i płakał jak dziecko.
-
Nie
płacz - uspakajała go rodzina Anety - jej już nie ma. Zapomnisz o niej, znajdziesz sobie inną dziewczynę,
którą będziesz tak mocno kochał jak ją.
-
Nie!
Ja pójdę razem z nią! Wziął ze stołu nóż i wbił sobie w
serce. Upadł na podłogę.
Położyliśmy go
obok Anety i pochowaliśmy ich razem. Może właśnie teraz połączą się w
prawdziwej Miłości.
Jest
ciepły, wiosenny dzień, minął już rok od śmierci Anety i Krzyśka. Tego dnia
właśnie oboje mają 20 lat. Więc na ich grobie położyliśmy białe goździki, które
w tym czasie miał położyć Krzysiek. I mamy nadzieję, że właśnie teraz ich serca
się połączyły wielką gorącą miłością, której nikt już nie zdoła rozdzielić.
Natalia
Fiuk
POZNAJ SWÓJ KRAJ,
REGION, MIASTO...

Moje miasto, w którym mieszkam,
to Dąbrowa Górnicza. Można tu ciekawie spędzić czas zimą i latem. Jeśli
ktoś nie ma możliwości na dalekie wędrówki, niech wybierze te bliskie... w
swojej okolicy. W moim mieście jest dużo zieleni, są parki, skwery, jeziora i
plaże. W wolnych chwilach latem możemy opalać się i kąpać w jeziorze Pogoria, a
jak pada deszcz, to jest aquapark „Nemo”. Mamy też ścieżki rowerowe, które w
tym roku mają być jeszcze dłuższe i ciekawsze. A nawet w samym centrum, gdzie
również mamy park są korty tenisowe i boiska do gry w piłkę. Zimą lub gdy jest
brzydka pogoda możemy wybrać się do kina, teatru w Pałacu Kultury Zagłębia. Tam
też jest wiele kół zainteresowań i warsztatów zajęciowych. Każdy może znaleźć
coś dla siebie. Chodząc ulicami Dąbrowy można wstąpić do sklepu, których mamy
tu duży wybór. Albo po prostu iść do dyskoteki. A letnie, ciepłe wieczory ja
najbardziej lubię spędzać ze znajomymi przy ognisku. Ktoś gra na gitarze,
śpiewamy i opowiadamy sobie różne historie. I chociaż przeważnie ferie i
wakacje spędzam w moim mieście, nigdy się tu nie nudzę.
Natalia
Fiuk
JA
I MOJE HOBBY
NIEPEŁNOSPRAWNI
TEŻ MOGĄ ZOSTAĆ SPORTOWCAMI !!!

Od pewnego czasu uprawiam sport, a mianowicie
biegi. Namówił mnie na to mój kolega z klasy - Kamil. Miał rację mówiąc, że mi
się spodoba. Już po pierwszym treningu wiedziałam, że to jest to. Od tamtej
pory trenuję biegi długo i krótko dystansowe. Zajęcia odbywają się przeważnie
pięć razy w tygodniu i są w różnych miejscach - na stadionie, na siłowni oraz
na sali gimnastycznej. Oprócz biegów mam też tzw. zajęcia ogólnorozwojowe,
czyli rzuty piłką lekarską, oszczepem, dyskiem itp. Biegam w każdą pogodę, w
upał i gdy stadion zamienia się w jezioro lub jest śnieg po kolana. Moja
trenerka jest bardzo wymagająca, chce żeby każdy jej podopieczny miał jak
najlepsze wyniki w uprawianej przez siebie dziedzinie sportu. Jej słowa nie idą
w błoto: biegacze biegają coraz szybciej, a ci, co rzucają mają coraz lepsze
rzuty. Gdy ktoś się stara i widać efekty jego pracy to jedzie na spartakiady
ogólnopolskie. Dodatkową atrakcją są obozy zimowe w górach i kolonie letnie nad
morzem (oczywiście sportowe). Karolina
Pławny
U W A G A !!!
ZACHĘCAMY WSZYSTKICH DO WSPÓŁPRACY Z NASZĄ REDAKCJĄ.
JEŚLI MASZ CIEKAWE ZAINTERESOWANIA, PRZECZYTAŁEŚ KSIĄŻKĘ LUB OBEJRZAŁEŚ FILM I
CHCESZ SIĘ TYM PODZIELIĆ Z CZYTELNIKAMI, NAPISZ I PRZEKAŻ NAM. MOŻE WOLISZ
PISAĆ WIERSZE LUB OPOWIADANIA, A MOŻE UWIELBIASZ RYSOWAĆ? WSZYSTKIE PRACE,
KTÓRE BĘDĄ WASZYM DZIEŁEM ZAPREZENTUJEMY NA ŁAMACH NASZEJ GAZETKI.
REDAKCJA GAZETKI „SZKOLNY MISZ MASZ”
Ciekawostki przyrodnicze
JEŚLI MASZ WOLNY CZAS
WYBIERZ SIĘ W... GÓRY.
Moim ulubionym miejscem wypoczynku jest
Leskowiec, znany również pod nazwą "Groń Jana Pawła II". Znajduje się
on w masywie Beskidu Małego. Prowadzi do niego pięć szlaków:
czerwony - przez Przełęcz Kocierską,
Potrójną, Łamaną Skałę,
żółty - przez Krzeszów Górny, Hańczykową Górę lub
prowadzący tą samą trasą co czerwony
niebieski - przez Tarnawę Górną, Makową
Górę lub Wadowice, Ponikiew czy też Kocoń Przydawki, Łamaną Skałę i dalej
szlakiem czerwonym,
zielony - przez Andrychów, Wapiennicę,
Gancarz, albo Jamnik z Królewizną czy Krzeszów Dąb, Targoszów, Polanę Suwory,
dalej czerwonym szlakiem.
czarny - najbardziej niebezpieczny - prowadzi przez
Rzyki Jagódki oraz Śleszowice i Zamczysko.
Idąc wybranym szlakiem możemy
podziwiać piękną przyrodę Beskidu Małego. Wszystkie szlaki porastają przeważnie
lasy świerkowe. Można spotkać również (przeważnie w dolnych partiach gór)
zespoły świerka zmieszanego z bukami, olszami, jodłami, sosnami, jaworami,
dębami, jesionami oraz różnymi gatunkami wierzb. Dodatkowo na szlaku czerwonym
można zaobserwować pojedynczo rosnące limby i sztucznie nasadzone kosodrzewiny.
Runo leśne porastają borówki, jałowce, liczne okazy mchów i porostów. Wiosną na
halach królują krokusy, przebiśniegi, a na podmokłych terenach rośnie czosnek
niedźwiedzi. Na samym Leskowcu rośnie karłowata buczyna, jodła, świerk i
brzoza.
Bogate jest również królestwo
zwierząt. Z ssaków występują całymi gromadami jelenie, dziki, zające,
wiewiórki, sarny, lisy i jeże. Rzadkością są natomiast niedźwiedzie i wilki. Po
niebie latają myszołowy, zięby, jastrzębie oraz mysikróliki. Z płazów i gadów
Beskidy zamieszkują salamandry plamiste, padalce, różne rodzaje żab i ropuch,
zaskrońce, jaszczurki, a także jedyny w Polsce okaz węża jadowitego – żmija zygzakowata. Jedynie
wody są ubogie w ryby –
występują nieliczne okazy ryb i przeważnie są to brzanki, głowacze i pstrągi.
Z Leskowca rozciąga się piękny
widok na okolicę. Na pierwszym planie panoramy w kierunku południowym widać
Gołuszkową Górę i górującą nad Krzeszowem Żurawnicę. Najbliższym widocznym
pasmem jest Pasmo Pewelskie z widocznymi: Wajdów Groniem, Gachowizną i Bakowem.
Dalej w tyle widzimy pasmo Solnisk, rozpoczynające się Wojewodową z nadajnikiem
na szczycie, kolejno widać Jaworzynę, Solniska, Cichą i w pewnej odległości
Lasek. Trzecie widoczne pasmo, to Pasmo Jałowieckie. Tu kolejno daje się
zauważyć: Magurkę nad Suchą, Przysłop, Kiczorę, Jałowiec, Czerniawę Suchą i
Lachów Groń. Największe wrażenie wywołać może widok na Pasmo Policy i Babiej
Góry. Zobaczymy m.in. Naroże, Okrąglicę (na szczycie nadajnik), Halę Krupową,
Policę, Kiczorkę, Przełęcz Krowiarki, Babią Górę, Bronę i Małą Babią Górę.
Ponad Halą Krupową w pogodne dni dostrzeżemy Tatry Wysokie, a ponad Krowiarkami
Tatry Zachodnie. W kierunku wschodnim, południowym i południowo-zachodnim
widoki zbliżone są do tych widocznych z Leskowca, jednak ograniczone są przez
licznie rosnące drzewa. Tu dla odmiany widoki rozpościerają się również na
północ i północny-zachód. Ze gór widzimy tylko północno-wschodnią część Beskidu
Małego z m.in. Gancarzem, pasemkiem Łysej Góry i Bliźniaków oraz Żarem. Większa
część panoramy to Pogórza: Śląskie i Wielicke, Kotlina Oświęcimska i Górny
Śląsk. Na pierwszym planie wieś Ponikiew. Kierując się ze wschodu na zachód
dostrzeżemy Wadowice, Andrychów, Kęty i Czechowice-Dziedzice z widocznym
Jeziorem Goczałkowickim. W oddali Zator, Oświęcim, Bieruń i Brzeszcze. Będąc
uzbrojonym w lornetkę, przy dobrej przejrzystości powietrza dostrzec można
miasta Górnego Śląska: Tychy, Katowice, Mysłowice, a nawet Dąbrowę Górniczą z
kominami Huty Katowice!
Dodatkowe atrakcje to
schronisko „Pod Leskowcem”, papieski Groń (pierwsza na
świecie góra nazwana imieniem papieża – Polaka)gdzie znajduje się kapliczka. Obecnie
kaplica, nazywana "Sanktuarium na Groniu Jana Pawła II", jest
ogrodzona. Na otaczającym ją terenie znajduje się "Droga Krzyżowa" z
rzeźbionymi stacjami, kilka mniejszych kapliczek, dzwonnica i budynek zaplecza.
W kaplicy cyklicznie odprawiane są msze święte, w tym także Pasterka, odbywa
się odpust, tutaj kończy się także "Rajd Szlakami Jana Pawła II".
Bardzo lubię wypoczywać w tym właśnie miejscu. Jeśli będziecie mieli kiedyś
okazję koniecznie poznajcie te miejsca, naprawdę warto.
Karolina
Pławny
Ciekawostki miesiąca
Niedługo ferie zimowe – może zainteresują Was sporty
zimowe? Przeczytajcie, co na ich temat
pisze fachowa literatura:
Narciarstwo - jedna z dyscyplin sportowych posiadająca kilka odmian m.in.:
narciarstwo biegowe, slalomowe, zjazdowe, wysokogórskie czy niskogórskie.
Pierwsze narty wyprodukowane w celach sportowych powstały
we Włoszech w 1867 roku i były wykonane z drewna. Zaczęto zjeżdżać początkowo
na trawie, później na śniegu. Pierwsze narty odpowiadające dzisiejszym,
powstały w 1963 roku w Stanach Zjednoczonych.
Saneczkarstwo lub inaczej sport saneczkowy - jedna z dyscyplin
zaliczanych do sportów zimowych. Wyścigi na sankach sportowych są rozgrywane na
torach sztucznych lub naturalnych, w konkurencji kobiet (jedynka) i mężczyzn
(dwójka). O zwycięstwie decyduje łączny czas przejazdów, tzw. ślizgów.
Saneczkowy sport na torach sztucznych jest od 1964 r. dyscypliną olimpijską, od
1914 są rozgrywane Mistrzostwa Europy, od 1955 r. - Mistrzostwa Świata.
Rozwojem saneczkarstwa na świecie kieruje założony w 1957 Międzynarodowy Organ Saneczkowy (FIL) , w
Polsce - Polski Związek Sportów Saneczkowych, założony w 1957 r. jako
kontynuacja założonej w 1930 r. Sekcji Saneczkarskiej przy Polskim Związku
Narciarskim.
Łyżwiarstwo figurowe - zimowa dyscyplina sportu, polegająca na jeździe na łyżwach oraz
wykonywaniu dodatkowych elementów: skoków, piruetów, kroczków oraz podnoszeń.
Jest to sport podobny do gimnastyki artystycznej, wiec wymaga również zdolności
tanecznych, poczucia rytmu, dobrej giętkości ciała oraz koordynacji ruchów.
Dlatego też łyżwiarze trenują balet i gimnastykę. Zawody rozgrywane są
indywidualnie bądź w parach. Łyżwiarstwo figurowe jest jedna z dyscyplin
Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Jest ono jednym z najpopularniejszych sportów
zimowych. Łyżwiarstwem figurowym na świecie kieruje Międzynarodowa Unia
Łyżwiarska (International Skating Union, ISU), która została założona w 1892 .
Natomiast w Polsce działa Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego.
Łyżwiarstwo szybkie to dyscyplina, w której celem zawodnika jest jak najszybsze przejechanie
na łyżwach określonego dystansu po torze lodowym. Łyżwiarze startują w parach i
każdy z nich jedzie na zmianę po torze wewnętrznym i zewnętrznym. Nie ma
większego znaczenia, czy zawodnik wygra, czy przegra ze swoim rywalem z pary,
ważny jest natomiast czas, jaki osiągnął (przy ustalaniu klasyfikacji bierze
się pod uwagę czasy wszystkich zawodników). Światową czołówkę w łyżwiarstwie
szybkim stanowią obecnie zawodnicy pochodzący z Holandii, gdzie dyscyplina ta
cieszy się dużą popularnością. Coraz większą role odgrywa nowoczesny sprzęt,
przede wszystkim kostiumy łyżwiarzy, które muszą cechować się dobrą
aerodynamiką. Odmianę łyżwiarstwa szybkiego stanowią zawody rozgrywane na
krótkim torze (ang. short track). W
tej konkurencji w wyścigu startuje kilku zawodników. W odróżnieniu od zawodów
na długim torze liczy się tutaj miejsce, które zawodnik zajmie w wyścigu.
Czołówkę światową stanowią łyżwiarze z krajów azjatyckich.
Opracowała: Karolina Pławny
Uśmiechnij się...
- Mareczku, czy twój
tata dalej odrabia za ciebie lekcje? - pyta nauczycielka.
- Nie, proszę pani.
Ta ostatnia pała zupełnie go załamała.
MIĘDZY NAMI
„”BLISSOWCAMI”.
Mam na imię Joasia
i pracuję w naszej gazetce szkolnej już czwarty rok. Lubię to robić, bo daje mi
to możliwość „powiedzenia” wszystkiego, czego normalnie zrobić nie mogę. Nie
mogę, bo nie mówię. Ale odkąd zaczęłam pisać, jest trochę łatwiej. No, ale to
nie takie proste. Nie każdy ma cierpliwość, aby poczekać, aż napiszę to, co
chcę zakomunikować. Z tym pisaniem to też jest trochę problemu, bo moje ręce
nie są super sprawne. Ale właściwie nie o tym chciałam napisać. Postanowiłam
„zebrać” moich kolegów i koleżankę, którzy w naszej szkole posługują się
symbolami Blissa. Sama byłam „blissowcem” jeszcze w przedszkolu. Pamiętam, że
bardzo lubiłam zajęcia z panią logopedą, która mi Blissa pokazała. Później mama
zrobiła kurs i już miałam tyle symboli ile potrzebowałam, a ciągle
potrzebowałam więcej, żeby się dogadać z ludźmi. Mama mówi, że Bliss „otworzył
mi drzwi” do szkoły. Można to tak nazwać. Mogłam ułożyć informacje, których nie
umiałam jeszcze napisać, no a o mówieniu to wiadomo... Mogę powiedzieć, że
Bliss nauczył mnie też czytać, chociaż sama nie wiem nawet jak to się stało.
Zapamiętywałam symbole i podpisy i... samo jakoś się nauczyło. A podobno czytać
tez miałam nie móc się nauczyć, tak mówili specjaliści. Zresztą miałam też nie
chodzić, ale jakoś sobie radzę, nie jest idealnie, ale daję radę. Wracam do Blissa i moich kolegów,
Fabian już zna nieźle ten sposób komunikacji i w ubiegłym roku odważył się
ułożyć informację do naszej gazetki. Udało się, został nawet wyróżniony.
Dlatego chciałabym, aby i Dawid, który dopiero jest w I klasie podstawówki i
nieźle sobie z Blissem radzi, też spróbował. No i Ewa. Ewa jest już w
gimnazjum, ale przyszła do naszej szkoły w tym roku i dopiero poznaje symbole.
„Powiedziała” mi, że też ma coś do „powiedzenia”, a jej choroba nie pozwala jej
pisać ani mówić. Tak więc zebrałam „BLISSOWCÓW” i ustaliliśmy, że każdy
podzieli się z naszymi czytelnikami informacjami na temat swoich domowych
ulubieńców. W następnym numerze gazetki zaprezentujemy Wam coś innego.
Czytajcie nas, a zobaczycie ile mamy ciekawych rzeczy do powiedzenia! Joasia Nocoń







************************************

A to znowu ja, Joasia, ja napiszę
o moich ulubieńcach. To są dwie kotki, Sisi i Kiki. Marzyłam o kocie już od
dawna i nareszcie moje marzenie się spełniło. Nawet podwójnie, chociaż tata
powiedział, że ta druga kotka jest mamy, ale i tak lubię je obie i one mnie też
lubią. Jest z nimi trochę zamieszania. Muszę chować przed nimi drobne maskotki,
a mam ich trochę, bo chowają mi je pod szafą. Trzeba też pilnować, żeby się nie
wspinały na firanki, no i Sisi ma wstęp wzbroniony do łazienki. Raz wskoczyła
do wanny, w której była przygotowana kąpiel dla mnie. Od tamtej pory uwielbia wodę.
Jak tylko usłyszy, że mama zmywa naczynia w kuchni, od razu chce jej „pomagać”
i stoi na zlewozmywaku. Bardzo lubię te moje kotki i teraz nie wyobrażam sobie
jak mogłam ich nie mieć.
Joasia Nocoń
Uśmiechnij się...
"Słownik Szkolny"
Szkoła - wyspa śmierci
Klasa - stado baranów
Rok szkolny - droga przez mękę
Lekcja - wielkie manewry
Nauczyciele – pogromcy duchów
Dyrektor - hrabia
Monte-Christo
5 - samotny biały
żagiel
4 - wyspa szczęścia
3 - bitwa o szynę
2 - codzienny chleb
Egzamin - pierwszy teatr
Przy tablicy - zezowate szczęście
Mapa - ściana śmierci
Odpowiedź - zakazany owoc
Ściąga – skarb
Dziennik - diabelskie
nasienie
Ostatnia ławka - świat się śmieje
Uczeń przed klasówką - skazany
Uczeń po klasówce - bohater odpoczywa
Woźny - Iwan Groźny Natalia Fiuk
KAŻDY MOŻE NAPISAĆ KSIĄŻKĘ.
AUTORKA: KAROLINA PŁAWNY KL. III
GIMNAZJUM
CIĘŻKIE ŻYCIE W BIEDZIE
Przez najuboższą dzielnicę Londynu szedł mały chłopiec o imieniu Tim. Miał 9 lat lecz jego podarte palto sprawiało wrażenie, że wyglądał na jeszcze młodszego niż w rzeczywistości. Ale pod spodem Tim był ubrany w granatowy, szkolny mundurek. Szedł zdecydowanym krokiem, że aż fioletowy beret opadł mu na niebieskie oczy.
Gdy wszedł do domu na stole leżała miska gorącej owsianki. Tim rzucił tornister w kąt pokoju, palto i beret na krzesło, szybko zmienił ubranie i zasiadł do stołu.
- Nieładnie Tim - . usłyszał głos Marthy. - Brian znowu będzie musiał natrzeć ci uszu.
- Witaj Martho - rzekł Tim do wzburzonej kobiety. - O co chodzi?
- Ty się jeszcze pytasz? Podobno uraziłeś panią Annę? Czyż nie?
- Nie, to nie ja. To Colin Aqnber. Mogę już jeść zupę?
- Nie. To nie dla ciebie tylko dla administratora. Już pół roku zalegamy z czynszem.
- Ale ja jestem głodny.
- W kredensie są obierki z ziemniaków.
Słysząc to chłopiec pobiegł do kredensu. W szafce leżała miska ze skórkami. Pożywienie nie było syte, jednak jemu to wystarczyło. Gdy skończył wziął kajet i zaczął odrabiać rachunki. Niestety szybko mu się to znudziło. Wyjął więc podręcznik i oglądał ilustracje. Przez chwilę chciał zostać malarzem, ale zrezygnował na samą myśl o studiach. Kątem oka zobaczył, że Martha wyciąga ostatnie centy z portfela. Tim wiedział co to oznacza. Pieniądze da administratorowi, a oni będą do końca miesiąca, albo jeszcze dłużej głodować.
Znał to z domu. Jego ojciec zarabiał pięć centów na dwa tygodnie i to nie zawsze. Czasem wypłatę otrzymywał po miesiącu. Matka nie pracowała, zajmowała się synem. Była to prosta kobieta. Umiała i zabawić Tima i zrobić mu jedzenie. Ojciec opowiadał Timiemu bajki i pokazywał mu prosty świat.
Mieszkali w maciupeńkim pokoiku w kamienicy. Mieli tylko stary piec chlebowy, tapczan, miskę oraz stół z taboretem. Tim całymi dniami dusił się w izbie. Zimą ściana wokół okna pokryta była lodem, latem nie dało się wytrzymać w duchocie. Poznał smak spleśniałego chleba, różnych chorób, a także złych sąsiadów.
Tak sobie Tim zapamiętał swój dom w Holandii. Z pożaru, w którym zginęli jego rodzice, ocalał tylko dlatego, że przerzucili go przez płomienie.
- Uciekaj, uciekaj! - wołali.
- Mamo, tato, a wy?! - popłakiwał Tim.
- Przyjdzie... - zaczęła matka, lecz płomienie ogarnęły ją całą.
- Przyjdziemy kiedyś po ciebie - rzekł ojciec i rzucił mu serduszko. Tim założył je sobie na szyję i nadal patrzył na tatę. Ojciec uśmiechał się mimo bólu. Potem znikną w płomieniach. Tim oparł się o barierkę i płacząc zszedł na dół.
Po paru dniach spotkał Anglika Briana. Dzieciak był wyczerpany tułaczką, a pusty żołądek dopominał się swojego. Brian ulitował się nad chłopcem i zabrał go na statek do Anglii i to trzecią klasą. O takim luksusie Tim nawet nie śnił. Trzy posiłki dziennie, kajuta większa od ciasnej izby, miękkie łóżko. Tim od razu zasnął. Brian przykrył go ciepłą i tylko jego kołdrą. Cały dzień i całą noc przespał. Obudził się nad ranem. Wstał z łóżka i podszedł do kranu. Ciekawość dziecięca kazała mu kręcić. Prysnęła woda. Brian zerwał się na nogi. Tim zakręcił wodę.
- Przepraszam – zaczął się tłumaczyć - od paru dni piłem tylko wodę z kałuży.
- Nie szkodzi - odrzekł mężczyzna - Jak masz na imię? Gdzie twoi rodzice?
-Tim, proszę pana - odpowiedział grzecznie - Nie wiem, gdzie mam rodziców..., pożar...
- Jaki pożar dziecko?
- W moim domu. Oni byli w środku. Obiecali, że przyjdą.
Brian przytulił chłopca. Już postanowił. Tim będzie z nim i Marthą.
Minęły już cztery miesiące. Martha szybko zaakceptowała Tima. Zapisali go do szkoły. Kupili podręczniki. Tim przyzwyczaił się do nowych warunków. Dzisiaj czekał z Marthą na administratora nie przeczuwając nic dobrego.
STRASZNE PRZEŻYCIA
Zbudziło go straszliwe zimno i głód. Wyjrzał przez okno. Powoli robiło się coraz jaśniej. Timiemu bardzo chciało się jeść. Podążał wzrokiem po szopie za poszukiwaniem czegoś do jedzenia. Nagle dostrzegł bochenek chleba. Wstał z worków i podszedł do półki. Wziął i rozerwał chleb na pół. Nie zauważył, że za nim ktoś stoi.
- Złodziej! - usłyszał za plecami.
Odwrócił głowę i ujrzał szkaradną twarz porośniętą bruzdami. Wyglądała tak jakby nie obcinała się ani nie goliła od roku. Miała zniszczone ubranie i nieprzyjemnie pachniała. Zbliżała się do Timiego chwiejnym krokiem.
Tim stał przerażony pod ścianą. W dłoni trzymał urwany bochenek chleba. Patrzył na idącego w jego stronę mężczyznę. Zaczął rozglądać się po szopie. Wtem dostrzegł dziurę między deskami. Była ona na tyle duża, żeby mógł się przez nią przecisnąć, a jednocześnie taka mała, że nieprzyjazny człowiek nie zmieściłby się przez nią. Szybko jeszcze włożył do tornistra dwa słoiki z miodem i powidłami oraz chleb, zapiął tornister i wyskoczył przez szparę na puszysty śnieg. Szybko podniósł się z ziemi i pobiegł przed siebie. Kątem oka spostrzegł, że ów człowiek podąża za nim. Zatrzymał się nad rzeką. Pokrywający ją lód wydawał się gruby, więc Tim zrobił kilka susów po nim. Wszystko zdawało się takie proste...
Trach! Lód pękł i Tim wpadł do lodowatej wody. Zniknął pod mętną wodą. Tysiące noży wbijało się w ciało chłopca. Tam mu się wydawało. Odbił się od mulistego dna i wypłynął na powierzchnię. Silny nurt rzeki niósł go w nieznane.
Przy zwężeniu rzeki, Tim wydostał się na powierzchnię. Przemoczony i zziębnięty szedł po nieznanej okolicy. Naokoło był las. Ośnieżone drzewa przybierały różne, dziwne kształty. Tim usiadł na starym pniu. Trzęsącymi się z zimna dłońmi wyjął z tornistra swoją lekturę. Mocno zdziwiony, że książki nie zamokły, zaczął ją czytać.
- "...Zima wyglądała bardzo pięknie. Złote słoneczko oświetlało każdy płatek śnieżynki. Mieniły się one różnobarwnymi kolorami. Z stawu wyrastały ogromne sople lodu. Denis ślizgał się po nim w drewniakach. Lód był na tyle gruby, że wytrzymywał jego ciężar. Złota łuna wyglądała wspaniale..."
- Auuuuuu! - rozległo się za Timem. Jak na zawołanie odwrócił swoją jasną główkę. Za nim stał szary wilk. Z pyska kapała mu ślina, był ranny. Tim pospiesznie wsadził książkę do tornistra, zapiął go, zarzucił na plecy i pobiegł przed siebie. Mokre ubranie krępowało jego ruchy. Wiedział, że musi być szybki, bo inaczej skończy jako pokarm dla dzikiego zwierzęcia.
Biegł
ile sił w nogach zaśnieżoną ścieżką. Pełno było na niej kamieni i wybojów.
Wiele razy się o nie potykał. Wilk był coraz bliżej niego. Zziajany Tim stanął na
środku drogi. Dostrzegł bowiem idealne drzewo nadające się do schronienia przed
drapieżnikiem. Podszedł do niego i zwinnie wspiął się do góry.
Wilk podskakiwał do chłopca. Jednak po paru nieudanych próbach zrezygnował.
Tymczasem zaczęło się już ściemniać. Mrok ogarniał cały las. Zaczął padać śnieg i wiać nieprzyjemny zimny wiatr. Tim znużony wydarzeniami tego dnia oparł się o gałąź drzewa i zasnął.
Kulinaria miesiąca
czyli
dla każdego coś pysznego
·
tabliczka gorzkiej
czekolady
·
2 jajka
·
10 dag masła
·
2 łyżki cukru pudru
·
pół łyżki kakao
·
pół łyżki żelatyny
Rozpuść czekoladę. Masło utrzyj z
cukrem, dodaj wystudzoną czekoladę, kakao i rozpuszczoną żelatynę.
Wymieszaj z pianą z białek i wstaw do lodówki.
·
puszka ananasa w
syropie
·
pół szklanki
śmietanki kremowej
·
łyżka konfitury
wiśniowej
Ułóż krążki ananasa na płaskiej
salaterce, oblej syropem z puszki. Tuż przed podaniem ubij śmietanę. Na każdy
krążek połóż po łyżce bitej śmietany, a na wierzch osączoną wisienkę lub inną
konfiturę. Jeśli nie chcesz się bawić w ubijanie śmietanki, możesz kupić małe opakowanie gotowej.
·
0,5 kg wiśni
(świeżych, mrożonych lub z kompotu)
·
litr wody
·
200 ml jogurtu
naturalnego
·
łyżka śmietany
·
10 dag cukru
·
2 płaskie łyżeczki
mąki ziemniaczanej
·
szczypta soli
Owoce bez pestek zalej wrzącą wodą,
zagotuj, zmiksuj, osłódź, podpraw mąką ziemniaczaną wymieszaną z zimną wodą i
ponownie zagotuj. Przed podaniem do przestudzonego chłodnika dodaj jogurt i
śmietanę. Wymieszaj.
Uśmiechnij się...
Humor z zeszytów szkolnych
§
Kobieta miała
mały pokoik na gruszce, w którym wychowywała sześcioro dzieci.
§
Na chwilę
straciłem nieprzytomność.
§
Mówi, że nie umie
mówić.
§
Zginął pies z
czarnym ogonem, do którego przywiązana była chora osoba.
§
Siedząc na ławce
padał deszcz.
§
Prus chcąc
scharakteryzować Ślimaka, uwypuklił mu żonę.
§
Tej jesieni
widziałem klucz odlatujących żyraf.
§
Kopernik był
akrobatą, bo napisał dzieło o obrotach.
§
Życie tylko
marzeniami jest absolutnie niezdrowe.
RUSZ GŁOWĄ
...
Zagadki
1.
Co pojawia się raz w każdej minucie,
dwa razy w każdym momencie, ale nigdy w przeciągu lat?
2.
Pewien gość szedł ulicą. Wszystkie
światła w oknach były zgaszone. On sam był ubrany na czarno: czarna kurtka,
czarne buty, czarna koszula, czarny płaszcz, czarne spodnie. Latarnie nie były
zapalone.. Z naprzeciwka jechał samochód - nie miał zapalonych żadnych
reflektorów, a pomimo tego zatrzymał się przed gościem. Dlaczego?
3.
Pewien
bogaty szejk chcąc wydać córkę za mąż, obiecał ją temu, kto wygra konkurs o nietypowych
regułach. Każdemu ze śmiałków podarował wielbłąda i ogłosił, że zwycięży ten,
czyj wielbłąd dotrze ostatni do oazy odległej o trzy dni drogi. Na tym polegało
udziwnienie. Po ogłoszeniu reguł konkursu udał się tan swoim Jeepem, by
oczekiwać na zwycięzców. Po trzech dniach, ku swojemu zdziwieniu zobaczył
szybko zbliżających się konkurentów. Każdy z nich na rozpędzonym wielbłądzie,
poganiał go czym tylko mógł. Jak to możliwe?
4.
Ojciec
i syn mieli wypadek samochodowy. Ojciec zmarł, a syna przewieziono karetką do
szpitala. Gdy chirurg go zobaczył krzyknął: "Nie mogę operować tego
chłopca, on jest moim synem!". Jak to możliwe?
5.
Bociana
dziobał szpak. A potem była zmiana i szpak dziobał bociana. Potem były jeszcze
dwie takie zmiany. Ile razy szpak był dziobany?
SUDOKU



ODPOWIEDZI:
1.
Litera
„M”
2.
Był
dzień.
3.
Zamienili się wielbłądami
4.
Chirurg był kobietą
5.
Zero
Przygotowała:
Karolina Pławny
5 3 4 | 6 7 8 | 9 1 2 6 7 2 | 1 9 5 | 3 4 8
1 9 8 | 3 4 2 | 5 6 7-------+-------+------ 8 5 9 | 7 6 1 | 4 2 3 4 2 6 | 8 5 3 | 7 9 1 7 1 3 | 9 2 4 | 8 5 6 -------+-------+------ 9 6 1 | 5 3 7 | 2 8 4 2 8 7 | 4 1 9 | 6 3 5 3 4 5 | 2 8 6 | 1 7 9
Uśmiechnij się...
A oto
nagrody za poprawne rozwiązanie wszystkich zadań



Gratulujemy!!!
